Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij


Poleć:

Rozmowy o świadomości literackiej

Rozmowy o świadomości literackiej

Rozmowy o świadomości literackiej

Dziekanowski Czesław

Na książkę składają się rozmowy autora, pisarza i badacza świadomości literackiej z osobami uprawiającymi poezję, prozę, krytykę literacką, eseistykę, jak też interesującymi się szerszymi zagadnieniami literatury, sztuki, kultury i twórczości. Dialogi pos...   Czytaj więcej >>

Zobacz recenzje >> Przejrzyj fragment >>
  • Ilość stron: 220
  • Data wydania: 2006
  • Oprawa: miękka
  • Wydawnictwo: ENETEIA
10,00 zł 21,00 zł
Wyprzedaż Wyprzedaż!

Do koszyka

  • Usuń ze schowka
  • Do schowka

83-85713-74-3

Wysyłamy w: 48h

Koszt wysyłki: InPost od 7,70 zł, Poczta Polska od 9,90 zł, Paczkomaty od 10 zł, Kurier od 12 zł

Polecamy w kategorii

Na książkę składają się rozmowy autora, pisarza i badacza świadomości literackiej z osobami uprawiającymi poezję, prozę, krytykę literacką, eseistykę, jak też interesującymi się szerszymi zagadnieniami literatury, sztuki, kultury i twórczości. Dialogi poszerzają rozumienie literatury, bohatera literackiego i dialogu każdego człowieka z wyobraźnią i kulturą.
  • Wydanie: pierwsze
  • Seria: Psychologia Literatury
  • Format: 135×205 mm
  • ISBN: 83-85713-74-3
  • EAN: 9788385713746
  • Waga: 0,27 kg

Intuicyjna prawda literatury – rozmowa z Tomaszem Olchanowskim
Prywatna teoria twórczości – rozmowa z Adamem Brokatem
Rozdroża krytyki – rozmowa z Janem Zdzisławem Brudnickim
Oswajanie irracjonalności – rozmowa z Zenonem Waldemarem Dudkiem
W poszukiwaniu siebie – rozmowa z Ryszardem Sobieszczańskim
Potrzeba sztuki – rozmowa z Jadwigą Mijal
Rozkosz iluzji – rozmowa z Katarzyną Ewą Zdanowicz
Moja świadomość literacka – Czesław Dziekanowski
Wyobraźnia literacka – wewnętrzne dialogi studentów

Potrzeba sztuki – rozmowa z Jadwigą Mijal

fragment książki "Rozmowy o świadomości literackiej" Czesława Dziekanowskiego

JADWIGA MIJAL Twórczość była dla mnie początkowo sposobem wyrażenia siebie. Wówczas, a zaczęło się to już od dzieciństwa, miałam bardzo idealistyczne podejście do literatury. Spostrzegałam siebie jako istotę obdarzoną wzniosłą misją. W czasie studiów na polonistyce zrozumiałam, że mój idealizm był przesadzony i w pewnym sensie padłam jego ofiarą. Wynikiem tego było zaniechanie pisania na prawie dwadzieścia lat. Mimo młodego wieku czułam się już wyeksploatowana.
Patrzysz na mnie z niedowierzaniem?
Zrozumiesz, gdy jako kobieta wytłumaczę ci, że pochłonęła mnie codzienność. Wyszłam za mąż, urodziłam dwoje dzieci i pracowałam w wymagającym zawodzie – jako nauczycielka. Tak się złożyło, że wraz z ogłoszeniem przez generała Jaruzelskiego stanu wojennego przeszłam na rentę. Z odczuwanej wówczas przeze mnie bezsilności zrodziła się potrzeba powrotu do pisania.
Nic więc dziwnego, że w tym „czasie marnym” twórczość traktowałam terapeutycznie. A jak było z tobą?

DZIEKANOWSKI Pytasz mnie o motywacje twórcze?

MIJAL Nie chodzi o motywacje nadrzędne, lecz o wewnętrzną potrzebę i jej charakter. Był on stricte twórczy czy terapeutyczny – jak u mnie? Chodzi mi konkretnie o to, czy startowaliśmy podobnie motywowani?

DZIEKANOWSKI Takie pytanie zmusza mnie, podobnie jak każdego piszącego, do zastanowienia się nad własnymi impulsami, które spowodowały wejście na tę ścieżkę. Chcę od razu powiedzieć, że jeszcze daleko przed debiutem bardzo dużo pisałem, nawiasem mówiąc więcej poezji niż prozy.
Co więcej, wydaje mi się, że była to właśnie potrzeba terapeutyczna. I pierwszy impuls, tonący w mrokach pamięci, mógł pełnić taką funkcję.

MIJAL Ponieważ z wykształcenia jestem polonistką, przyzwyczaiłam się do ściśle filologicznego podejścia do literatury. Dlatego twoje książki, głównie Taniec z nieświadomością, stanowią dla mnie zagadkę ze względu na treści psychoanalityczne.

DZIEKANOWSKI O ile się orientuję, większość odbiorców, szczególnie wśród wytrawnych krytyków, nie lubi, gdy literaturę wikła się w sprawy, które mają charakter pragmatyczny, a właśnie taki charakter ma funkcja terapeutyczna. Ich zdaniem, jest to instrumentalne traktowanie sztuki. Podkreślają oni wyłącznie jej wymiar estetyczno-artystyczny. Interesuje ich głównie forma, natomiast treść w znacznie mniejszym stopniu. Zatem i ta, która miałaby pełnić funkcję terapeutyczną.
Jednak twoja wypowiedź ustawia mnie w kłopotliwej sytuacji, bowiem mam głębokie przekonanie, że literatura – podobnie jak inne gałęzie sztuki – nie tylko może, ale w samej swej istocie pełni funkcje terapeutyczną. W różnych odmianach terapii realizowane są wielorakie formy aktywności twórczej, np. muzykoterapia, artoterapia, choreoterapia.

MIJAL Chodziłam na takie terapie – i to z bardzo pozytywnym skutkiem.

DZIEKANOWSKI Zastanawiam się, na czym naprawdę polega uzdrawiająca funkcja sztuki. Wydaje mi się, że na ujawnianiu podświadomości – a nawet nieświadomości – podmiotu.

MIJAL Zgadzam się z twoją sugestią. Jestem przekonana, że sztuka z prawdziwego zdarzenia wynika z wewnętrznej potrzeby autora.

DZIEKANOWSKI Ale na pewno nie sztuka skomercjalizowana.

MIJAL W tym miejscu muszę sięgnąć do autopsji. Osobiście doświadczyłam, że funkcja terapeutyczna może łączyć się z próbą wypowiadania się o wartościach uniwersalnych. Pozwól, że przytoczę fragmenty swojego wiersza z 1990 roku „Przy grobie ks. Jerzego”:

Dzisiaj wiem już, jak boli głęboko
wydzieranie prawdy z gruzów czasu
Czy to boli, chronić mnie od wzgardy?
W czarne noce przychodzić nad ranem

DZIEKANOWSKI Czytałem ten twój wiersz wiele razy i zawsze go głęboko przeżywałem.
Jednak wydaje mi się, że wchodzimy tu w dość specyficzny dialog: psychoanalityka, który stawia na wartości artystyczne oraz filologa, który usiłuje szukać w twórczości elementów terapeutycznych.

MIJAL Według mnie terapia to nie tylko wypowiadanie spraw dotyczących mnie osobiście, co nazwałabym „twórczością pępka”, ale także pozaosobistych, uniwersalnych.
Wracając jednak do tematu naszej rozmowy: czuję potrzebę zapytania o twoje aktualne zdanie o trylogii psychoanalitycznej o prozie Myśliwskiego. Odbieram ją jako stricte naukową wypowiedź na temat tekstu stricte literackiego.

DZIEKANOWSKI Jest to zagadnienie, na temat którego mógłbym napisać następną trylogię. Oczywiście żartuję. Dla mnie jednak, najważniejsza jest – o czym już mówiłem – funkcja artystyczna utworu, albowiem bez niej nie byłoby sztuki.
W trylogii psychoanalitycznej dotyczącej prozy Myśliwskiego usiłowałem podkreślić, że człowiek z konieczności znajduje się w różnych relacjach: do siebie, swoich rodziców, do świata, a także do Absolutu.
Ale to tylko uproszczona odpowiedź. To zagadnienie wymagałoby – jak już powiedziałem – oddzielnej analizy. Podkreślam jednak, że funkcja terapeutyczna literatury zawsze jest wtórna. Najważniejsza jest funkcja artystyczna.

MIJAL Jednak od pytania o psychoanalizę prozy Myśliwskiego tak szybko nie odbiegniemy. Wiąże się z nim bowiem zagadnienie dwóch ról: literata i naukowca.

DZIEKANOWSKI Podobne pytania słyszę bardzo często. Niemal za każdym razem, chcę tego czy nie, odpowiadam na nie inaczej. Nie ukrywam, że jest to jedno z najtrudniejszych pytań, ale nie zamierzam od niego uciekać. Powiem najogólniej: jest to dla mnie przestrzeń eksperymentowania w twórczości.
Odnosi się to również do sfery odporności człowieka oraz określenia zagrożeń tej odporności. Doświadczenie podpowiada mi, że jeśli ktoś tworzy z pobudek wyłącznie terapeutycznych, istnieje niebezpieczeństwo, że – kiedy stanie na własnych nogach – przestanie tworzyć.

MIJAL Otóż to – sama to przerabiałam. Często wiersze rodziły się z niespełnienia, z bólu. Działanie terapeutyczne to była pomoc w rozpoznawaniu ich przyczyn. Tę funkcję spełniała również lektura wierszy innych autorów, z którymi się utożsamiałam. Miałam wówczas wrażenie, że ktoś obdarza mnie empatią i że czuję się mniej samotna.
W tak indywidualnej rozmowie nie sposób nie uaktywnić nawet tych bardziej intymnych przeżyć. Wydaje mi się jednak, że szczęśliwi tworzą mniej niż cierpiący. Wiele do myślenia daje fragment wiersza Różewicza:

Tołstoj był (prawdopodobnie) bogiem
który pisał powieści i elementarze
ale zazdrościł Dostojewskiemu
że ten był człowiekiem
który zarabiał pisaniem na chleb.

DZIEKANOWSKI Dlatego powstaje tak ogromna różnica „przestrzenna” między autorami, ich utworami. Jest oczywiste, że każdemu z nich życie dostarcza odmiennych impulsów: jedni twórcy traktują twórczość terapeutycznie, aby uporać się z własnym cierpieniem, inni zaś chcą podzielić się nadmiarem energii.

MIJAL Zważ, że odnosi się to również do twoich powieści. Nie da się ich czytać jednym tchem. Czasem ma się wrażenie, że pochodzą spod pióra wielu autorów. Mówię to dlatego, że sama – stosując różne techniki wersyfikacyjne w swoich wierszach, na ogół (z niewielkimi wyjątkami) jestem przez czytelników rozpoznawalna.
Natomiast u ciebie nie tylko sposób narracji, ale także kreacja bohatera są często bardzo odmienne (np. bohaterowie Selekcjonera i Zaproszenia).

DZIEKANOWSKI Ale chłop rolnik w porównaniu z Sadem – chociaż tak różnorako wykreowani – mają podobny stosunek do pracy. I można powiedzieć, że obaj pracują na roli: jeden tej autentycznej, oranej pługiem, drugi na tej o nazwie „psychika”. Z autopsji wiem, jak bardzo ciężkie są obie te prace. Zastępują one spektakularne czyny historyczne, społeczne, kulturowe etc. Być może wynika to z tego, że budowanie powieści na różnorakich fundamentach – m.in. właśnie fundamencie pracy i psychiki – stanowi dla mnie element sztuki architektonicznej.

MIJAL Ta postawa jest mi bardzo bliska, albowiem pisząc wiersz także czuję się architektem tworzącym na fundamencie słów. Co u ciebie stanowi opokę?

DZIEKANOWSKI Czasem takim fundamentem jest choroba. Ten ukryty architekt buduje nie tylko dolegliwości, ale również doświadczenia z nich wynikające. Wydaje mi się, że w opcji niektórych twórców cierpienie jest swoistym wyróżnieniem. Natomiast w oczach chłopa Jana Fabera (Selekcjoner) – jest to degradacja, gdyż wybija go z naturalnego rytmu egzystencji.
W tym miejscu chciałbym wrócić do zagadnienia komercjalizacji współczesnej literatury. Brakuje mi w niej przede wszystkim wrażliwości na doświadczenie cierpienia, którego symbolem są wartości głoszone m.in. przez ks. Jerzego Popiełuszko. Dlatego tak bliski jest mi twój wiersz będący parafrazą wiersza Anny Kamieńskiej.
Ale wracając do sedna sprawy – obecnie brakuje wrażliwości na te wartości. Preferuje się komercjalizm, konsumpcjonizm itp. W świetle tego, co powiedziałem wyżej, można usłyszeć prawdziwe brzmienie treści Selekcjonera i heroicznej śmierci chłopa. Przypominam, że w moich tekstach ten wątek często dochodzi do głosu. Na przykład w Projektantce intymności matka narratora pada i powstaje zmuszona niejako rytmem pracy, która jest ważniejsza niż samo życie. Chociaż, patrząc z drugiej strony, to właśnie ona podtrzymuje życie. Widoczne jest to we Frutti di mare, gdzie właśnie strajk, czyli zaniechanie pracy, był zagrożeniem dla dynamiki życia.
Zresztą praca – jak i inne wartości – niejedno ma imię. W literaturze staram się przedstawić przede wszystkim jej duchowy wymiar, wkomponowując go w estetykę dzieła.
Ponieważ znamy się dość dobrze i wiem, jak głęboko przeżywasz tragedię ks. Jerzego Popiełuszki, a jednocześnie wiem również, że jesteś poetką, zastanawiam się, jakie konsekwencje mogą stąd wypływać dla twojej twórczości. Zastanawiam się oczywiście jako epik i jako psychoanalityk.

MIJAL A ja oczywiście mogę na takie pytanie odpowiedzieć tylko wierszem, który złagodził moje przeżycia po ujawnionych faktach dotyczących okoliczności tragicznej śmierci.

DZIEKANOWSKI Być może dlatego tak przeżywasz tę tragedię, że jesteś wychowana na wartościach religijnych.

MIJAL Na pewno tak, choć to nasza rozmowa była bodźcem. Ponieważ w swoich powieściach często operujesz symbolami: otóż na Placu Świętego Piotra, podczas pogrzebu Jana Pawła II wiał silny wiatr. W symbolice religijnej (chrześcijańskiej) wiatr oznacza obecność Ducha Świętego. Idąc dalej – otwierające się poszczególne karty księgi Ewangelii świadczyć mogą o wiecznie żywym i obecnym przesłaniu Papieża. Taka interpretacja jest rodzajem odpowiedzi na rozterki przedstawione w cytowanym tutaj wierszu.

DZIEKANOWSKI Wątek ks. Jerzego jest mi bardzo bliski, ponieważ dziewięć lat poświęciłem próbie ujęcia męczeńskiej śmierci niektórych bohaterów Grudnia i dopiero w sierpniu zwycięskim byłem w stanie odblokować tragedię Grudnia zwycięstwem Sierpnia.

MIJAL Drogę do zwycięstwa sierpniowego (choć dzisiaj, z perspektywy ćwierćwiecza, wydaje się ono nieco problematyczne) przedstawiłeś przekonywająco we Frutti di mare. Wiem skądinąd, że po to, by jak najbardziej rzetelnie przedstawić realia dekady grudniowo-sierpniowej, będąc już po studiach wyższych, pracowałeś jako spawacz w Stoczni Gdańskiej. Stąd moje pytanie – ile w twoich powieściach jest autopsji, a ile kreacji, czy – jak to się teoretycznie nazywa – fikcji literackiej. Ile prawdy faktu, a ile wyobraźni.

DZIEKANOWSKI Trudno odpowiedzieć, bo to jest niewymierne. Czasem mała porcja autentycznego doświadczenia może być tak zintensyfikowana, że sprawia wrażenie (nawet dla mnie samego – dzięki wyobraźni), że cały obraz jest autentyczny i jako akt zostaje przeżyty dogłębnie.

MIJAL Ponieważ założyliśmy sobie, że nasza rozmowa będzie miała charakter dialogu, chciałabym zaznaczyć, że dla mnie autopsja – to nie tylko fakty, lecz także przeżycie i jego charakter. Utwór, który rodzi się z autopsji, uruchamia projektor wyobraźni. Dochodzi także do wymiany doświadczeń z odbiorcą. Osobiście są mi najbliższe twoje książki zakotwiczone w życiu natury: Selekcjoner, Zaklęte światło, Taniec z nieświadomością.

DZIEKANOWSKI Być może moim nieuświadomionym pragnieniem jest chęć towarzyszenia kreowanym przeze mnie bohaterom nawet wówczas, gdy ich pochodzenie jest inne niż moje – to znaczy być z nimi w miejscach, w których nie ja, ale oni się urodzili. Jeśli zaś chodzi o samych bohaterów – poznałem wiele osób fascynujących (towarzysko czy intelektualnie), a zupełnie pozbawionych tego ładunku, który mógłby stanowić inspiracje dla twórcy. Stąd wynika konieczność szukania tego ładunku w różnych środowiskach, co pociąga za sobą konieczność tego, o czym mówiłaś: identyfikowania się ze środowiskami nawet odległymi od tego, które stanowi moje korzenie.
Podam przykład: przypomniałaś epizod mojego życia, gdy pracowałem jako spawacz w Stoczni Gdańskiej. Poza poznaniem rzeczywistości stoczniowej chodziło mi również o to, by doświadczyć na samym sobie losu robotnika i zrozumieć motywy, dla których wzniecili bunt.

MIJAL Nieraz oskarża się literaturę, że nie oddaje ona ducha współczesności, że pomijane są sprawy życia społecznego, historycznego, a zwłaszcza codziennego.

DZIEKANOWSKI Otóż w tej mierze uważam, że być może nie jest to tylko wina literatów, ale samego życia, ponieważ ono samo (być może) zostało pozbawione mocy inspirującej i nie stanowi wyzwania dla twórcy.

MIJAL Bardzo trafne spostrzeżenie, szczególnie na tle historii literatury. Uwidacznia się to przede wszystkim na tle literatury romantycznej, pozytywistycznej, modernistycznej i nawet postmodernistycznej.

DZIEKANOWSKI Dzisiaj artyści zostali pozbawieni poczucia misji. Prus, Żeromski – a nawiązując do twojej ulubionej epoki – Mickiewicz, Słowacki, natomiast w międzywojniu na przykład Dąbrowska – oni wszyscy walczyli o konkretne wartości: wolność, niepodległość, godność codziennego życia. Dzisiaj ta misja została scedowana na polityków i dziennikarzy.

MIJAL Śledząc współczesną literaturę, prozę i poezję, zauważamy, że najczęściej autor igra ze słowem jak dziecko z zabawką – w przestrzeni beztreściowej pustki. Chciałabym jednak zmienić temat: dlaczego w swojej twórczości tak mocno eksponujesz oniryzm?

DZIEKANOWSKI Po debiucie (Zaklęte światło) zostałem przez wybitnego skądinąd krytyka (Henryka Berezę), przyrównany do Williama Faulknera i Bruno Schulza. To porównanie było epatujące, wytrąciło mnie z równowagi. Byłem wówczas bardzo młodym dwudziestoparoletnim debiutantem, wydawało mi się, że jestem jedyny i niepowtarzalny, bo przecież inspiruje mnie życie a nie literatura.
Okazało się później, że była to zarozumiałość wynikająca z ignorancji. Prawdę mówiąc, do dzisiaj zastanawiam się, co miał na myśli krytyk, porównując mnie z tak wielkimi nazwiskami. Wówczas wyraźnie, zamiast czuć się wyróżnionym, miałem poczucie dewaluacji, wtórności. Teraz po latach słyszę, że ludzie młodzi przy takich porównaniach używają dyplomatycznego języka, mówiąc, że czują się zaszczyceni i że podnoszą one ich wartość. Niewykluczone, że takie właśnie porównania dopingują ich do wyższych lotów.

MIJAL Doskonale cię rozumiem, bo również tego doświadczyłam. Wydaje mi się, że czasem takie porównania mają podnieść nie tyle wartość samego twórcy, co zaświadczyć o erudycji krytyka, a dla samego autora mogą być bolesne. Powróćmy do pytania o oniryzm.

DZIEKANOWSKI Tak, a ja wracam do Henryka Berezy. Z czasem zaczął on spisywać własne sny. W tych snach najczęściej występowali ludzie znani – zarówno z literatury, jak i jego otoczenia. Te zapiski, prowadzone z miesiąca na miesiąc, zostały zatytułowane „Oniriada”. Muszę powiedzieć szczerze, że te teksty mnie po prostu mocno wkurzały.

MIJAL Co chcesz przez to powiedzieć?

DZIEKANOWSKI Na to pytanie są możliwe różne odpowiedzi. Jedna jest taka, że Bereza jest genialnym krytykiem, który trafia w sedno artystycznej organizacji tekstu. Okazało się, że William Faulkner był jednym z nielicznych pisarzy na świecie, który chodził do psychoanalityka. W tamtych czasach (początek XX wieku) był to ewenement. Potem dowiedziałem się, że także Bruno Schultz interesował się psychoanalizą, z którą ja wówczas jeszcze nie miałem żadnego kontaktu.

MIJAL Choć znałam powieści obu tych pisarzy być może wcześniej, dopiero od ciebie – psychoanalityka – dowiaduję się, jakie prawdopodobnie mogły być źródła np. groteskowych obrazów Schulza.

DZIEKANOWSKI No właśnie, czytał on Traumdeutung Freuda – jego klasyczne dzieło poświęcone interpretacji marzeń sennych.

MIJAL Może dlatego reprezentuje on w prozie coś, czego wcześniej nie było. Akcji tu praktycznie nie ma – każdy rozdział jest odrębnym wydarzeniem. Ułożone są one achronologicznie. Narrator próbuje zarejestrować te wydarzenia po latach. Chociaż ma osobowość i doświadczenie dorosłego człowieka, chce patrzeć na świat oczyma dziecka.
Wybacz mi, że tak dużo mówię tu o Schulzu, ale wydaje mi się, że poniekąd mówię o tobie. Choć dzieli was niejedno. Przede wszystkim to, że zarówno debiut, jak i dalsze publikacje zawdzięczasz własnej pracy – natomiast Schulz swoje zaistnienie w literaturze zawdzięczał Zofii Nałkowskiej. Poza tym, przez całe życie nie ruszał się on z rodzinnego Drohobycza, natomiast ty – jak mi wiadomo – jesteś poniekąd kosmopolitą.

DZIEKANOWSKI Dziękuję za takie przybliżenie mi pisarza, do którego zostałem przyrównany. I – chociaż byłem tym początkowo zdenerwowany – zrozumiałem, że Bereza jest jednym z twórców próbujących młodych wpisać w ciąg, któremu na imię tradycja. Ja natomiast wówczas na tradycje plułem, uważałem siebie za Deus ex machina.
Dopiero później zrozumiałem, że przed naśladowaniem innych ratuje mnie nieznajomość kanonów literackich. Czyli – ignorancja. Ale czy w ogóle może istnieć twórca bez związku z tradycją.

MIJAL Nie może, tak samo, jak nie wyrośnie konar najszlachetniejszego drzewa bez korzenia.

DZIEKANOWSKI A może takie drzewo jak klon da się sklonować?

MIJAL Wróćmy jednak do odpowiedzi na pytanie o oniryzm w twoich powieściach.

DZIEKANOWSKI To na przykład hołdowanie marzeniom sennym jako pewnemu fenomenowi: z jednej strony psychicznemu, a z drugiej kulturowemu. Ma to szczególne odniesienie do Biblii, gdzie sny nie tylko kształtowały postawy religijne (sny Jakuba, Natana itp.), ale mogły uratować także cały naród (np. sny Józefa, a także jego umiejętność tłumaczenia snów faraona).
Wielu wybitnych twórców czytało i czyta Pismo Święte – niekiedy codziennie, traktując je jako pokarm duchowy niezbędny do życia. Jako dziecko wyrastałem na tej tradycji judeochrześcijańskiej, przeżywałem te sny, stawały się one moimi własnymi. Stąd wypływa mój głęboki szacunek do marzeń sennych. Wykazują one, że to, co najbardziej intymne, może okazać się najbardziej społecznym.
Ale abstrahując od zagadnień eschatologicznych – oniryzm i wszelaka fascynacja marzeniami sennymi związane są ze specyfiką potęgi Nieświadomości.

MIJAL Wydaje mi się, że inaczej niż ja odbierasz marzenia senne. Dla mnie każdy sen to przygoda, która ubogaca moje życie codzienne. W snach doznaję często samorealizacji o wiele pełniejszej, niż w rzeczywistości. Powiem więcej: nie tylko pełniejszej, ale i piękniejszej.
Odnosi się to głównie do uczuć: percepcja i przeżywanie rzeczywistości są uwznioślone, pozbawione jakby „szarego kurzu” życia realnego. Nie ukrywam, że miewam też sny koszmarne, o których chciałabym zapomnieć. Muszę dodać, że o tych koszmarnych zapominam trudniej, niż o tych twórczych i pięknych. Wiele z nich działa na mnie inspirująco.

DZIEKANOWSKI Wydaje mi się, że wbrew pozorom wagę snów odczuwamy podobnie. Marzenia senne sprawiają, że podmiot snu, dzięki temu marzeniu, kontaktuje się z innym wymiarem, z którym nie skontaktowałby się nigdy na poziomie świadomości. Mówiąc wprost: jest ono przekazem z głębi nieświadomości. W Tańcu z nieświadomością podkreślałem znaczenie snów.

MIJAL Zaczynam rozumieć pewne wymiary snów i fakt, że marzenie senne jest często ciekawsze niż marzenie na jawie. Odnosi się to nie tylko do zdarzeń kreowanych w marzeniach, ale także do przeżyć oraz uczuć, które we śnie są głębsze. Jako liryczka mogłabym również powiedzieć: piękniejsze, a także niepochwytne. Być może dlatego w Biblii snami obdarowani byli wybrańcy Boga.
W tym miejscu chciałabym poruszyć zagadnienie bardzo ważne – co myślisz o tak zwanym natchnieniu pisarskim? Podobno swoją debiutancką powieść Zaklęte światło pisałeś zaledwie jeden miesiąc. Czy uważasz, że było to skutkiem natchnienia, czy tylko wytężonej pracy? A może po prostu świadczyło to o twoim geniuszu?

DZIEKANOWSKI Miodowy miesiąc, jaka prowokacja! Ale wracając do tematu: wiele moich powieści powstało spontanicznie – sam nie wiem jak. Myślę, że doświadczałem wówczas natchnienia i dlatego wierzę w jego istnienie. Ale im bardziej wchodziłem w lata, zauważałem, że tak zwane natchnienie schodzi na drugi plan, a do głosu dochodzi sprawność. Obecnie czuję, że natchnienie może spłynąć nagle z samej natury bytu. I na tym polega wgląd.
Bo właściwie – cóż to jest natchnienie? Może jakiś duch przyrody, piękna literatury, który przeze mnie przemawia. Nie mogę powiedzieć, że odeszło ono ode mnie całkowicie, ale w jakiś sposób – w porównaniu do początków mojej twórczości – jednak odeszło. Pozostały jego ślady, które mnie upokarzają, albowiem zmuszają mnie do ogromnego wysiłku, który w pierwszych latach mojej twórczości nie był aż tak odczuwalny. Może właśnie na tym polega „zdrada” ze strony natchnienia albo moja niewierność wobec niego.

MIJAL Tak, w chwili obecnej czuję podobnie. Niegdyś wiersze spadały mi jak z nieba. Natomiast teraz muszę się bardzo sprężać, by cokolwiek napisać. Może jest to właśnie tym, co niektórzy nazywają wypaleniem, a może zmęczeniem materiału. Tym niemniej, gdy zdarza się coś poruszającego do głębi (np. odejście Jana Pawła II), znów wiersz spada na mnie bez większego wysiłku – oczywiście intelektualnego – bo jeśli chodzi o przeżycie, jest ono bardzo głębokie. Może w tym właśnie tkwi tajemnica natchnienia – w głębokości przeżycia?
W swoich wierszach, przedstawiam nie tyle rzeczywistość, co jej projekcję, nawet w wierszach politycznych i społecznych, w których nawiązuję do autentycznych zdarzeń, przepuszczam je przez filtr subiektywnych doznań i skojarzeń. Wydaje mi się bowiem, że misją poety nie jest reporterskie czy nawet beletrystyczne przedstawienie faktów lub osób, ale ich twórcze przetworzenie.

DZIEKANOWSKI W prozie jednak jest trochę inaczej. Choć przecież i w moich powieściach owa projekcja ma miejsce. Nigdy w twórczości artystycznej nie oddajemy samej esencji rzeczywistości, ale tworzymy jej projekcję – mapę i opis świata. Marzy mi się uchwycenie istoty rzeczy.
Dlatego z tej ontologicznej tęsknoty bywam poetą w swojej prozie. Myślę, że bez prawdziwej poezji nie byłoby prozy. Mojej prozy.

Napisz swoją recenzję

Rozmowy o świadomości literackiej

Rozmowy o świadomości literackiej

Na książkę składają się rozmowy autora, pisarza i badacza świadomości literackiej z osobami uprawiającymi poezję, prozę, krytykę literacką, eseistykę, jak też interesującymi się szerszymi zagadnieniami literatury, sztuki, kultury i twórczości. Dialogi pos

Napisz swoją recenzję

Polecamy w kategorii :

Klienci, którzy kupili powyższy produkt, wybrali również:

Klienci, którzy wybrali ten produkt, oglądali również

scroll
Projekt i realizacja 2014 DiH.pl