Poleć:

Psychologia procesu. Teoria i praktyka

Psychologia procesu. Teoria i praktyka

Psychologia procesu. Teoria i praktyka

Szymkiewicz Bogna (red.)

Jest to publikacja wyjątkowa w skali światowej, prezentująca zarówno podstawy teoretyczne, jak i różne zastosowania rozwijającej się koncepcji Arnolda Mindella. Obecna wersja zawiera większość tekstów z poprzedniego wydania, a także nowe artykuły, wcześn...   Czytaj więcej >>

Zobacz recenzje >> Przejrzyj fragment >>
  • Ilość stron: 462
  • Data wydania: 2013
  • Oprawa: twarda
  • Wydawnictwo: ENETEIA
51,75 zł 69,00 zł

Do koszyka

  • Usuń ze schowka
  • Do schowka

978-83-61538-49-3

Wysyłamy w: 48h

Koszt wysyłki: InPost od 7,70 zł, Poczta Polska od 9 zł, Paczkomaty od 10 zł, Kurier od 12 zł, darmowa powyżej 150 zł

Polecamy w kategorii

Psychologia procesu. Teoria i praktyka to zmienione i poszerzone wydanie antologii, która ukazała się w 2003 roku pod tytułem Po drugiej stronie kłopotów. Psychologia procesu w teorii i praktyce. Jest to publikacja wyjątkowa w skali światowej, prezentująca zarówno podstawy teoretyczne, jak i różne zastosowania rozwijającej się koncepcji Arnolda Mindella. Obecna wersja zawiera większość tekstów z poprzedniego wydania, a także nowe artykuły, wcześniej niepublikowanie. Są wśród nich opracowania teoretyczne, opisy przypadków, eseje i wywiady. Książka i w treści, i w formie ukazuje wielość poziomów i różnorodność psychologii procesu. Lektura polecana zarówno dla studentów i terapeutów wykorzystujących tę metodę w swojej pracy, jak i dla osób, które się nigdy wcześniej z koncepcją Mindella się nie spotkały.
  • Wydanie: pierwsze
  • Seria: Ścieżki Psychoterapii
  • Format: 160×235 mm
  • ISBN: 978-83-61538-49-3
  • EAN: 9788361538493
  • Waga: 0,87 kg

Przedmowa – Bogna Szymkiewicz

Część pierwsza
Teoria

1. Tao i psychologia zorientowana na proces – Michał Duda
2. Podstawowe wiadomości o pracy z procesem – Michał Duda
3. Rozwój psychologii procesu – Bogna Szymkiewicz
4. Praca z procesem, czyli kwantowe spojrzenie na psychologię – Jan Przeor
5. Metaumiejętności terapeutyczne – Tomasz Teodorczyk

Część druga
Podstawy praktyki

6. Praca z progiem – Michał Duda
7. Praca z symptomami fizycznymi – Max Schupbach, Bogna Szymkiewicz (rozmowa)
8. Praca ze snem – Włodzimierz Świątek
9. Praca z relacjami – Tomasz Teodorczyk
10. Praca z odmiennymi i ekstremalnymi stanami świadomości – Tomasz Teodorczyk

Część trzecia
Psychologia i świat

11. Czym jest „worldwork”? – Arnold Mindell, Bogna Szymkiewicz, Michał Duda (rozmowa)
12. W polu nadużyć – Bogna Szymkiewicz, Michał Duda
13. Praca terapeutyczna z przeszłymi nadużyciami – Michał Duda, Bogna Szymkiewicz (rozmowa)
14. W trosce o całość: o kobietach, mężczyznach i nie tylko – Ursula Hohler, Bogna Szymkiewicz (rozmowa)

Część czwarta
Poszukiwanie kontaktu

15. Trudne spotkania – Lane Arye
16. O pracy z nastolatkami niepełnosprawnymi umysłowo – Bogna Szymkiewicz
17. W poszukiwaniu informacji: czy możliwe jest komunikowanie się z osobami w stanie śpiączki – Joanna Dulińska
18. Bliżej siebie – Gary Reiss, Bogna Szymkiewicz (rozmowa)

Część piąta
Koncepcje, zastosowania, refleksje

19. Koncepcja obrzędów przejścia Arnolda van Gennepa do pracy z progiem – Tomasz Teodorczyk
20. Emocje w psychologii procesu – Bogna Szymkiewicz
21. Uzależnienie od jedzenia z perspektywy pracy z procesem – Włodzimierz Świątek
22. Współuzależnienie – niedokończony sen? – Kate Jobe, Joe Goodbread, Bogna Szymkiewicz (rozmowa)
23. Ścieżka serca – psychologia procesu i doradztwo zawodowe – Hanna Wieloch, Bogna Szymkiewicz (rozmowa)
24. Twórczość nieintencjonalna: praca z procesem i sztuka – Lane Arye
25. Starość: nadzieje, obawy i „spotkania z duszą” – Bogna Szymkiewicz

Informacje o Autorach

Emocje w psychologii procesu – Bogna Szymkiewicz

fragment książki "Psychologia procesu. Teoria i praktyka" – red. Bogna Szymkiewicz

„Coś go opętało”, „zły duch w niego wstąpił” – mówimy czasem o kimś, kto działa pod wpływem silnych emocji (por. Jung, 1993, s. 431). Język przechowuje ślady dawnych wierzeń, zgodnie z którymi afekty przybierały postać bóstw, duchów i demonów.

Dziś nie czcimy już tych bóstw i nie bardzo wierzymy w demony (por. Franz, von, 1995, s. 76). Do emocji staramy się podchodzić racjonalnie, próbujemy je okiełznać i odrzeć z tajemnicy – lecz one, na przekór nauce i rozumowi, nieustannie przysparzają nam kłopotów, zarówno w teoriach, jak i w życiu.

Rozdział dotyczący definicji procesów emocjonalnych w wyczerpującym opracowaniu Understanding Emotions rozpoczyna się mottem: „Każdy wie, czym są emocje, dopóki nie zostanie poproszony o podanie definicji” (Fehr, Russel, cyt. za: Oatley, Jenkins, 1996, s. 96).

Zdaniem Carla Gustava Junga emocje są przejawami nieświadomości i jako takie wymykają się „wszelkim próbom przyszpilenia ich za pomocą intelektualnych definicji (…) Żeby zrozumieć emocje, trzeba by pojąć życie samo, ponieważ życie samo wytwarza emocje…” (Jung, 1964, s. 90). W tym sposobie myślenia zawarty jest szacunek dla tajemnicy, jaką procesy emocjonalne niosą, a także przekonanie, że emocje, jako procesy biorące się z nieświadomości, nie dają się zamknąć w kategoriach, którymi posługuje się świadomość.

Celem tego artykułu jest przedstawienie sposobu myślenia o emocjach, wynikającego z teorii i praktyki psychologii zorientowanej na proces. Zgodnie z podstawowym założeniem tej teorii wszystko, czego doświadczamy, jest potencjalnie znaczące i potrzebne – jeśli tylko uda nam się pozwolić na to, by proces kryjący się pod powierzchnią zjawisk mógł się ujawnić. Zobaczymy, w jaki sposób założenie to odnosi się do procesów emocjonalnych.

20.1. Emocje jako sygnały

Posługując się terminologią psychologii procesu, emocję traktować można jako sygnał (a więc dającą się wyodrębnić znaczącą cząstkę doświadczenia). Sygnały emocjonalne wiążą się z odczuciami płynącymi z ciała, czyli pojawiają się przede wszystkim w tzw. kanale proprioceptywnym.

O propriocepcji świadczy przewaga oddychania brzusznego, drżenie powiek (przy zamkniętych oczach) lub mówienie o uczuciach, napięciu, depresji, radości, bólu, podnieceniu (Mindell, 1985, s. 17).

Kiedy używamy słów nazywających emocje, nie zawsze wiemy, jakie doświadczenie się za nimi kryje. Słowa żyją własnym życiem, odrywając się (i nas) od prawdziwie osobistych doświadczeń.

Skąd wiesz, że jesteś smutny? Po czym poznajesz, że się złościsz? Takie pytania, choć w pierwszej chwili mogą się wydać dziwne, kierują naszą uwagę na podstawowe jakości zmysłowe. „Wiem, że jestem smutny, bo czuję w środku straszny ciężar”, „bo drżą mi powieki”, „złoszczę się… to znaczy, cały się trzęsę w środku”, „mam przed oczyma wirujące plamki”, „zaciskają mi się pięści”. Znajdując odpowiedzi na tak postawione pytania, robimy pierwszy krok w kierunku ukrytego za sygnałem doświadczenia.

Nazwy emocji nie zawsze nam mówią, co się kryje w tle. Kiedyś jedna z uczestniczek seminarium szkoleniowego poprosiła mnie o pomoc przy ćwiczeniu dotyczącym pracy z relacjami. Była bardzo zadaniowo nastawiona do sytuacji (proces pierwotny), jednocześnie siedziała skulona, ze spuszczoną głową, co mogło świadczyć o pojawianiu się doświadczeń proprioceptywnych (sygnały z procesu wtórnego). Zaproponowałam, by skoncentrowała się przez chwilę na sobie i na tym, co się w niej dzieje. Powiedziała, że jest jej smutno, ale że to nie ma związku z ćwiczeniem. Zapytałam, jak to jest, gdy jest jej smutno. „To jest taka czarna dziura”. „Widzisz ją, czy jesteś w niej?” „Jestem w niej”. „To wejdź w nią dalej i spróbuj zauważyć, co się dzieje”. „Już nic, nic tam nie ma, jest ciemno…” Mówiła urywanymi zdaniami, przez łzy. „To tak jak umrzeć…” „I co się dzieje dalej?” – zapytałam po chwili. Wtedy ona zaczęła się śmiać: „No nic, kwiatki rosną po tamtej stronie, ale to inni się martwią… I wygląda na to, że jakoś sobie radzą beze mnie!”. W dalszej rozmowie okazało się, że żyła na co dzień przytłoczona poczuciem odpowiedzialności za – skądinąd realnie trudną – sytuację rodzinną. W sytuacji tej nie pozwalała sobie na łzy, na najmniejszą słabość, przekonana, że bez niej „wszystko się zawali”. Wejście w smutek pozwoliło jej, paradoksalnie, dostrzec coś, czego się najmniej spodziewała – to, że jej bliscy są zdolni do wzięcia na siebie części odpowiedzialności.

Jeśli potraktujemy emocję jako sygnał, zakładamy, że jest on początkiem drogi. Bywa tak, że sygnał emocjonalny przemienia się w wizję lub w ruch. Czasem zawiera w sobie opowieść, która poszukuje słuchacza. Prowadzi nas w stronę dawniejszych przeżyć lub przyszłych możliwości. Czasem wymaga zdecydowanych interwencji. Kiedy indziej – szacunku, uwagi i przestrzeni. „Świat łez jest taki tajemniczy” – mówił Mały Książę (Saint‑Exupéry, de, 1997). Wszystkie emocje mogą prowadzić nas w takie tajemnicze światy.

Jako sygnał potraktować można dowolny przejaw procesu emocjonalnego – zewnętrzną ekspresję czy wewnętrzne przeżycie, widoczne dla obserwatora czy dostępne tylko dla osoby je przeżywającej. Tym samym zostawiamy na boku pytania o to, czym emocje są, a czym nie są, a zajmujemy się subiektywnym doświadczeniem w takiej formie, w jakiej się ono pojawia.

Bardzo często czujemy się ofiarami lęku, złości, smutku czy nawet nagłej wesołości. Emocje są raczej tym, co nam się przydarza, niż tym, co „robimy”. Inaczej mówiąc, zwykle pochodzą z procesu wtórnego i w związku z tym, potraktowane z uwagą i przytomnością, otwierają drogę do brakujących informacji, potrzebnej energii czy punktów widzenia.

Zdarza się jednak, że pewien rodzaj emocji czy nastroju jest bardzo bliski pierwotnej identyfikacji. Weźmy na przykład Kłapouchego z Kubusia Puchatka– trudno byłoby nazwać jego ponurą minę i smutny głos sygnałem dochodzącym z nieznanych obszarów jego osobowości. Próbując pracować „terapeutycznie” z Kłapouchym, należałoby więc skupić się raczej na tych sygnałach, które mogłyby do jego ogólnego smutku nie pasować. A więc choć sygnały dotyczące emocji są zawsze ważne i wymagają tego, by je zauważyć, nie zawsze są tymi sygnałami, na których koncentrujemy się w pracy. Są chwile, kiedy zostawiamy je z boku i zajmujemy się czymś innym.

20.2. Emocje i zmienione stany świadomości

Można „wariować z radości” i „oszaleć z rozpaczy”. Emocje wyrzucają nas niejako poza normalny – czyli znany i typowy – odbiór rzeczywistości i nas samych. Mindell pisze: „Zmienione stany świadomości, takie jak furia czy ekstaza, mogą zakłócić twoją stałą tożsamość” (Mindell, 1993, s. 47). Są to chwile, o których mówimy później: „nie byłam wtedy sobą”. Rzadko jednak wykorzystujemy je, by sobie uświadomić, że naprawdę jesteśmy czymś więcej niż tylko „sobą”, że owo wytrącenie było szansą, by dotrzeć do ukrytych i nieznanych aspektów nas samych.

Fakt, że silne emocje prowadzą do zmiany stanu świadomości, jest powszechnie uznawany, również w klasycznej psychiatrii (wskazują na to na przykład terminy psychiatryczne, takie jak przymglona świadomość czy działanie w afekcie ). Stany te traktowane są jako zaburzenia świadomości , co jednoznacznie sugeruje, że są czymś gorszym i mniej pożądanym niż stan normalny.

W przeciwieństwie do tego stanowiska, w psychologii procesu (podobnie jak w pewnych szkołach związanych z nurtem transpersonalnym w psychologii czy w starych tradycjach szamańskich) uznaje się, że zmienione stany świadomości, choć mogą być destrukcyjne, są również potencjalnie znaczące i potrzebne. Pozwalają nam bowiem doświadczyć rzeczywistości z innego punktu widzenia, czy też, być może, zaznać innej rzeczywistości. Zmieniony stan świadomości – czy będzie to rozpacz, złość, śpiączka, mania – jest zawsze jakąś szansą, możliwością, a nie tylko „chorobą”.

Nawet słabsze emocje często wprowadzają nas w pewien stan, klimat, który odbiega nieco od tego, co dla nas najbardziej zwyczajne czy typowe. Emocje wydają się naturalnym czynnikiem zmieniającym stan świadomości. Czy tego chcemy, czy nie, wprowadzają nas w trochę albo w całkiem inny świat. Pod wpływem emocji wchodzimy do królestwa rządzącego się własnymi, swoistymi prawami. Świat każdej emocji zorganizowany jest według innych reguł, które stają się na dany moment obowiązujące.

Napisz swoją recenzję

Psychologia procesu. Teoria i praktyka

Psychologia procesu. Teoria i praktyka

Jest to publikacja wyjątkowa w skali światowej, prezentująca zarówno podstawy teoretyczne, jak i różne zastosowania rozwijającej się koncepcji Arnolda Mindella. Obecna wersja zawiera większość tekstów z poprzedniego wydania, a także nowe artykuły, wcześn

Napisz swoją recenzję

Klienci, którzy kupili powyższy produkt, wybrali również:

Klienci, którzy wybrali ten produkt, oglądali również

scroll

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Projekt i realizacja 2014 DiH.pl