Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij


Poleć:

Bezkresna narracja

Bezkresna narracja

Bezkresna narracja

Dziekanowski Czesław

Literatura w tej książce chce być eksperymentem, rozmową do utraty tchu, bezkresną narracją. Filozofia słowa ukazuje w niej absolutną prawdę czasu w symultanicznych odsłonach. Tekst mierzy się z całym językiem, zwycięża go chwilami, to znów mu ulega....   Czytaj więcej >>

Zobacz recenzje >> Przejrzyj fragment >>
  • Ilość stron: 451
  • Data wydania: 2013
  • Oprawa: miękka
  • Wydawnictwo: ENETEIA
9,00 zł 38,00 zł
Wyprzedaż Wyprzedaż!

Do koszyka

  • Usuń ze schowka
  • Do schowka

978-83-61538-53-0

Wysyłamy w: 48h

Koszt wysyłki: InPost od 7,70 zł, Poczta Polska od 9,90 zł, Paczkomaty od 10 zł, Kurier od 12 zł

Polecamy w kategorii

  • Znikająca władza. Dramat w pięciu aktach
    Znikająca władza. Dramat w pięciu aktach

    Dramat Znikająca władza odsłania kulisy małej i wielkiej polityki....

  • Budzenie dusz
    Budzenie dusz

    W życiu człowieka spotykają się dwa przebudzenia - przebudzenie ciała i...

  • Bulimia emocjonalna
    Bulimia emocjonalna

    Najnowsza książka autorki powieści surrealistycznej „Skrzydła nad...

  • Czwarty wymiar
    Czwarty wymiar

    Intrygujące historie, których bohaterem jest oryginalna postać, ni to...

  • Dotknij światła
    Dotknij światła

    "Ta poezja jest oszczędna w wyrazie i skondensowana. Są w niej...

  • Frutti di mare
    Frutti di mare

    W oryginalnych narracjach pisarza przewijają się dwa nurty: zbiorowy...

  • Głód chleb miłość
    Głód chleb miłość

    Wiersze Iwony Pokory budzą pociechę wobec zalewu taniego feminizmu. Tu...

  • Gorzko
    Gorzko

    Intencją poety jest jasność przekazu, dbałość o słowo, precyzja, ale...

Literatura w tej książce chce być eksperymentem, rozmową do utraty tchu, bezkresną narracją. Filozofia słowa ukazuje w niej absolutną prawdę czasu w symultanicznych odsłonach. Tekst mierzy się z całym językiem, zwycięża go chwilami, to znów mu ulega. Eseje pełne narracji pędzą przez czas, „dostają zmarszczek”, odkrywają młodość świata, który już jest, choć jeszcze nie powstał. Dramat odsłania symultaniczną prawdę dialogu świadomości z nieświadomością, dobra ze złem, chwili z wiecznością. W jej biegunowym napięciu można doświadczyć, jak przez zmarszczki czasu odsłania się Absolut. Napięcie, które nie ma końca w czasie, a jedynie w wieczności. Poradzić sobie z paradoksem czasu, to znaczy uratować się od śmierci, zła, nieistnienia. Kolejne słowa wędrujące w czasie i bezczasie.

 

  • Wydanie: pierwsze
  • Seria: Psychologia Literatury
  • Format: 145×205 mm
  • ISBN: 978-83-61538-53-0
  • EAN: 9788361538530
  • Waga: 0,49 kg

Niepożądane wtajemniczenie

W niewoli swobodnych skojarzeń
Adam i Ewa
Sawana i Franz Kafka
Irena Marel

Literatura teatralnego eksperymentu
Przyszła psychoanalityczka
Mieszaniec

Życie jako opowieść
Człowiek znikąd
Potyczki z chaotycznym istnieniem
Z lektur do własnego myślenia
Zawsze bohater, nawet na pustyni

Eseje dyskretnie znarratywizowane
Poszukiwanie przeznaczenia
Samowezwanie do twórczości
Ponowne podejście do twórcy
Złożona istota twórczości
Prawdziwa jaźń twórcy
Pozyskiwanie znaczeń

Doznanie znaczącego trwania w rozmowie bez końca

Zmarszczki na czasie
Godzina uśmiechu
Nie zamierzam
Jestem chlebem
Wrota poezji
Rezygnacja
Chemiczne czuwanie
Cisza
Przed i za ścianą
Wślizg
Zmarszczki na czasie
Niedoczekanie
Wielorakość
Starość
Ciemno we własnym lesie
Poetycki zapał
Głośne pranie
Padanie ponad siebie
Cegiełka
Słowo pozbawione honoru

Poniżej życiorysu

Niepożądane wtajemniczenie

fragment książki "Bezkresna narracja" Czesława Dziekanowskiego

Pójdźmy pod prąd i zapytajmy trochę przewrotnie: Czego współczesny twórca nie chciałby wiedzieć? Co osłabia jego kondycję psychiczną, co działa na jego niekorzyść? Co, jeszcze ostrzej rzecz ujmując, stanowi jego niepożądane wtajemniczenie? 

Śmiem twierdzić, iż chciałby wierzyć, że na przykład w tym roku - jeśli jest istotnym prozaikiem - rzeczywiście wydał (po dekadzie pisania) swoją jedną, a zarazem jedyną, wyjątkową powieść. Że to jest w jego życiu ważne wydarzenie. 

Tymczasem jego utwór trafia do księgarń. Oczywiście jest jednym z wielu wystawionych na sprzedaż. Dla uproszczenia przyjmijmy, że jego dzieło pojawia się na rynku naprzeciwko, czy w towarzystwie, miliona nowości z tej dziedziny. Wydał książkę, stworzył ją, a ona w ułamku sekundy znikła z horyzontu, zanurzyła się w morzu literatury, symbolicznie, ale też dosłownie, utonęła w nim. 

I to jest dlań szok, którego wolałby uniknąć. On jako twórca właśnie tego znikania nie chciałby widzieć, o zabójstwie czy (nazwijmy to tak) samobójstwie swej powieści nic nie chciałby wiedzieć. 

Tak właśnie wyglądał, czy raczej przedstawiał się, jego świat, a jak rzeczy się mają gdzie indziej, co słychać u innych? Mimo przygnębienia jednak postanowił wysondować, w jakiej sytuacji są malarze. Tuż za rogiem ulicy galeria, gdzie natrafił na mistrza, który mu wyjaśnił i uświadomił, że w naszym kraju niemal wszyscy są artystami. Rocznie każdy (profesjonalista czy amator) wykonuje co najmniej jeden nowy obraz. Mistrz w tym sezonie namalował ich ponad sto. Prozaik wiedział o tym z prasy, niemniej zrobił wielkie oczy. No więc mistrz wyjawił mu, że są i tacy, za przeproszeniem, artyści, którzy dziennie tworzą tysiąc. Nawet gdybyśmy najskromniej liczyli, to w tej sytuacji nie tyle każdy, ale co dziesiąty obywatel miałby do obejrzenia kilka milionów dzieł plastycznych. 

Zszokowany prozaik, aby odzyskać równowagę psychiczną, idzie na spacer, a w istocie podąża do osiedlowego klubu - na koncert. Ledwo zdążył przekroczyć jego próg, a już rzucił się na niego tłum z zaproszeniami. Okazało się, że w olbrzymiej sali było ciasno od muzyków, on był tu jedynym zwykłym człowiekiem, czyli potencjalnym słuchaczem. Rozszarpywano go sobie, jakby był gwiazdą. Oferta za ofertą. Popisywali się przed nim swoimi umiejętnościami. Niektórzy grali jednocześnie na dwóch, trzech, a nawet czterech instrumentach. Zabiegając o jego posłuchanie, rywalizowali ze sobą na innowacje. Każdy muzyk wprowadzał jakieś zmiany do swego wykonania. Każdy serio chciał wejść do kultury, osadzić się w niej, zakotwiczyć, utrwalić swój ślad. Jak dobrze, że jesteś. My bez słuchacza przestajemy istnieć. Bez słuchacza grozi nam śmierć muzyczna. Ratuj nas, po prostu słuchaj. Niby zabiegali o prozaika, nadskakiwali mu, w istocie awanturowali się, robili zamieszanie. Domagali się od niego pamięci. Masz nas przechować w swej głowie. Prozaik usprawiedliwiał się, że nie da rady wszystkich zapamiętać, z tysiąca może jednego, najwyżej dwóch. Nie chcieli tego słuchać, nie zamierzali w to wierzyć. Wręczyli mu spis artystów, przy każdym nazwisku było mnóstwo osiągnięć, zwłaszcza w zakresie długości wykonania. Jeden z nich był na topie - wykonywał utwór na trzech instrumentach bez przerwy przez siedemnaście godzin, dwadzieścia minut i trzynaście sekund. 

Prozaik napisał opowiadanie pod tytułem Koncert tysiąca pięciuset muzyków dla jednego głuchego słuchacza. Oczywiście w nadziei, że swym tekstem przeniknie do kultury. 

To, co tu szkicuję, brzmi lekko humorystycznie, ale prawdę mówiąc, wywołany temat nie może obejść się bez dystansującego śmiechu. Po prostu pragnę zaznaczyć, że przy tak inwazyjnej ofercie nowości zamazuje się nie tylko wybrany ośrodek, ale cały horyzont twórczości. Twórcy zarzucają świat nowościami, które przez nadmiar przeistaczają się w wysypisko eleganckich śmieci. 

W tym kontekście główny wysiłek powinien więc być skierowany na obronę przed zalewem wytworów, przed potopem dokonań twórczych. Dotąd kultura jakoś radziła sobie, wchłaniała to, co twórcy proponowali. Od przysłowiowego dzisiaj zaś niezwykle pożądana staje się selekcja. Kultura, aby przetrwać, musi zdobyć się na wysiłek codziennego usuwania iluś tam nowych idei, iluś tam nowych pomysłów, iluś tam nowych produktów. Kultura (z zasady) jest konserwatywna, ciasno filtruje świeżynki, ale okazuje się, że współcześnie, przy obecnym zwariowanym tempie życia, już to nie wystarcza. Czym prędzej więc należy uświadomić sobie, że nie tylko nasza, po prostu żadna kultura nie jest w stanie (bez popadania w chaos) wchłonąć tego wszystkiego, co ludzie natworzą. Wprawdzie uwaga przeciętnego człowieka jest pojemna, ale niewystarczająco. Dajemy radę jedynie jej odrobinę zaangażować się w obejrzenie, przeczytanie, wysłuchanie nowości. Z drugiej strony patrząc, ta sama kultura nie będzie mieć szans na przetrwanie, jeśli my, ludzie zatroskani o własną planetę, nie uzgodnimy między sobą tak zwanych wybitności - że przynajmniej kilka nowych, wyróżniających się rzeczy zasługuje na naszą wspólną uwagę. 

Napisz swoją recenzję

Bezkresna narracja

Bezkresna narracja

Literatura w tej książce chce być eksperymentem, rozmową do utraty tchu, bezkresną narracją. Filozofia słowa ukazuje w niej absolutną prawdę czasu w symultanicznych odsłonach. Tekst mierzy się z całym językiem, zwycięża go chwilami, to znów mu ulega.

Napisz swoją recenzję

Polecamy w kategorii :

Klienci, którzy kupili powyższy produkt, wybrali również:

Klienci, którzy wybrali ten produkt, oglądali również

scroll
Projekt i realizacja 2014 DiH.pl