Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij


Poleć:

ALBO albo Mity polskie 4/2009

ALBO albo Mity polskie 4/2009

ALBO albo Mity polskie 4/2009

Czasopismo "ALBO albo"

W zeszycie m.in.: Tragedia narodu polskiego w ujęciu psychoanalitycznym (Cz. Dziekanowski), Mit Peerelu w literaturze i refleksji filozoficznej – (A. Toczyski), Nekromania i autorytaryzm polskiej psyche w kontekście Fromma i Adorno (J. Sieradza...   Czytaj więcej >>

Zobacz recenzje >> Przejrzyj fragment >>
  • Ilość stron: 198
  • Data wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wydawnictwo: ENETEIA
10,00 zł 23,00 zł
Wyprzedaż Wyprzedaż!

Do koszyka

  • Usuń ze schowka
  • Do schowka

Polecamy w kategorii

mityczni bohaterowie, stereotypy narodowe

Od Redakcji

Jungowskie inspiracje

Mit Polski. Próba interpretacji archetypowej – Zenon Waldemar Dudek
Encyklopedia jungowska: Archetyp rodziców – Kazimierz Pajor

Od psychologii do autopsychoterapii
Homo oeconomicus i jego świat urojony – Tomasz Olchanowski

Archetypy w Kulturze
Judaizm – religia labiryntu – Paweł Fijałkowski

Nasze tożsamości
Nekromania i autorytaryzm polskiej psyche w kontekście Fromma i Adorno – Jacek Sieradzan

Dialog kultur
O XVII-wiecznym posłowaniu w Europie Wschodniej – Jerzy T. Bąbel
Misja Al-Dżaziry – Ewa Machut-Mendecka

Z poetyki archetypów
Z dziennika polskiego Hefajstosa – Tomasz Bohajedyn
Tympanon (fragment powieści) – Jadwiga Kaczmarzyk-Byszewska

Na granicy epok
Tragedia narodu polskiego w ujęciu psychoanalitycznym – Czesław Dziekanowski
Mit Peerelu w literaturze i refleksji filozoficznej – Arnold Toczyski

Forum psychologii kultury
Recenzje: Freud w kulturze – Czesław S. Nosal (Eva Illouz, Uczucia w dobie kapitalizmu)
Inteligencja, kultura i edukacja – Czesław S. Nosal (Richard E. Nisbett, Inteligencja)
Mit Horatio Algera i spowiedź Aronsona – Tomasz Olchanowski (Elliot Aronson, Przypadek to nie wszystko)
Sprawozdania: Tomasz Olchanowski – XVI Forum Inspiracji Jungowskich
Tomasz Olchanowski – Dzień Jungowski
Teozofia – inne spojrzenie na świat – Elwira Blazewicz
Informacje o Autorach
Spis treści w jęz. angielskim
Streszczenia
Streszczenia w jęz. angielskim


  • Format: 160×230 mm
  • ISSN: 1230-0802
  • Waga: 0,32 kg

Tragedia narodu polskiego w ujęciu psychoanalitycznym

Czesław Dziekanowski

Przeżywanie tragedii

Ciekawi jesteśmy, jak konkretni ludzie przeżywali narodową tragedię. Prasa pełna jest rozmów na ten właśnie temat. Nie mogę się oprzeć, by nie przywołać Jana Rokity. Igor Janke pyta: „Po co przychodzili ludzie na Krakowskie Przedmieście w Warszawie, czy w podobne miejsca w innych polskich miastach, po katastrofie samolotu z prezydentem?”. Były poseł, obecnie znany publicysta, odpowiada: „Ja chodziłem, bo miałem poczucie, że tam buduje się polska wspólnota. Pamiętam, jak siedzieliśmy w tamtą pamiętną sobotę po południu z moim przyjacielem w kawiarni. Ja szedłem na mszę na Wawel, a on tłumaczył mi, że nie może pójść, bo jego dziecko czeka u sąsiadów. Powiedziałem: «Oszalałeś, tam za chwilę będzie się odbywał ceremoniał polskości!». Zostawił dziecko i też poszedł”.

Ten fragment upoważnia nas do narzucenia nań lassa, pętli interpretacyjnej. A mianowicie, są takie wartości, jak polska wspólnota czy ceremoniał polskości, są też takie wydarzenia, jak żałobna msza na Wawelu, z którymi trzeba się skontaktować, na które trzeba podążyć, na które trzeba zdążyć. Trzeba więc odsunąć wszelkie przeszkody, np. dziecko czekające u sąsiadów. Trzeba również, a może przede wszystkim, porzucić dziecko wewnętrzne, to dziecko, które jest w nas. W takiej chwili, w takiej godzinie musimy być dorośli, by działać owocnie. I tak się stało. Przyjaciel, z którym identyfikuje się Jan Rokita, zostawił dziecko i ruszył na Wawel. Wolni od obowiązków Rodzica mogą uczestniczyć w polskiej wspólnocie – właśnie jako Dorośli. Zresztą postawa Jana Rokity jest postawą Mędrca. Jest postawą Wtajemniczonego, który zna motywacje narodu: „Ludzie nie przychodzili ani dla państwa, ani dla spektaklu. Nasi rodacy mają dość nisko rozwinięty instynkt państwowy, a już zwłaszcza ceremonie państwowe są w Polsce puste, drętwe i wyzbyte społecznej emocji. Spektakle, happeningi, oczywiście, zawsze ściągają gapiów. Ale na Krakowskim Rynku w dniu pogrzebu gapiów nie było. Ludzie szli, żeby we wspólnocie uczcić bohatera i przeżyć emocję patriotyczną, Lech Kaczyński, zmarły tragicznie prezydent, w ciągu kilkunastu godzin po swojej śmierci stał się symbolem poświęcenia, miłości ojczyzny, patriotyzmu, bezinteresowności, wszelkich możliwych cnót osobistych i publicznych. Przegrany za życia i zwycięski zza grobu. Cześć dla bohaterów i celebra narodowego nieszczęścia – to są rzeczy, które zawsze nas, Polaków, zwołują w jedno miejsce”.

Dalej Rokita twierdzi, że polskie życie jest dzisiaj sprywatyzowane, zainteresowanie sprawą publiczną jest nikłe: „Momenty mobilizacyjne mogą następować tylko wtedy, kiedy pojawia się możliwość przeżycia jakiejś nadzwyczajnej emocji. I tak się stało. Ludzie porzucili garnki, ogródek, grilla, pracę (…). Paląc świece, mając łzy w oczach, przeżywali swoją polskość (…). Nie ma lepszej okazji do korzystania z tych wszystkich rekwizytów [Rokita na myśli ma lawety, proporce, konie, dzwon Zygmunta – C.D.] jak narodowy pogrzeb. A one wszystkie pomagają nam sobie zbiorowo uświadamiać, że jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Zygmunt budzi tę jasną stronę naszego charakteru”.

Widzimy więc, że musi się coś tragicznego wydarzyć, coś naprawdę istotnego naród musi utracić, żeby doszło do zbiorowego opłakiwania i uświadamiania sobie, że Polska jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Jest to wgląd w skali masowej.

Rokita kontynuuje: „To lud zorganizował pierwsze wielkie obchody na Krakowskim Przedmieściu. Różni mądrzy ludzie – Dziwisz, Nycz, Tusk – popatrzyli, podziwili się przez chwilę, poszli po rozum do głowy i powiedzieli do swoich podwładnych: robimy tygodniowe, wielkie narodowe święto ku czci męczennika i miłości ojczyzny”.

Pojawili się protestanci, oponenci, którzy poczuli strach, że zwycięża coś, czego się strasznie boją. Wystraszyli się tego symbolu – mówi Igor Janke – i chcieli jego powstanie zablokować. Rokita dopowiada: „Oczywiście, że Lech Kaczyński był głową państwa i bez tego faktu nie byłoby tej skali ceremoniału. Ale to jest rzecz wtórna. Jeśli mówię, że lud zdecydował, to nie mam na myśli ludowej czci dla najwyższego urzędnika państwowego czy polityka, bo przecież lud politykami pogardza, a urzędników lekceważy. Ludowa Polska czciła raczej bohatera swojego romantycznego mitu, który kochał dziecięcą miłością Polskę, został skrzywdzony i poniżony z powodu tej swojej miłości. Który przegrał za życia, ale życie poświęcił za to, by nikt nigdy nie powtarzał już kłamstwa katyńskiego. Ja w każdym razie miałem nadzwyczaj mocne poczucie, że naprawdę uczestniczę w swego rodzaju cudzie zmartwychwstania (…). Pośmiertne znaczenie Lecha Kaczyńskiego bierze się z tego, że stał się on kolejną romantyczną figurą polskiej historii. Że dziś jego postać dostarcza wzruszeń ludziom, którzy go nigdy nie spotkali” (Jądro polskości, z Janem Rokitą rozmawia Igor Janke, „Rzeczpospolita”, 30 kwietnia – 3 maja 2010).

Rozmowa z Marią Flis, socjologiem i profesorem UJ, ma w tytule charakter wezwania: Panujmy nad emocjami. Według Marii Flis to, co działo się po katastrofie pod Smoleńskiem, odbywało się na fali zbiorowych emocji. Były one bardzo silne, wspólne Polakom, ludzie byli zszokowani. Przecież nikt nie wpadłby na taki scenariusz zbieżności nieszczęśliwych wypadków, tego nie da się zrozumieć w kategoriach racjonalnych. Ale na fali takich właśnie wielkich emocji działy się rewolucje.

Maria Flis podkreśla, że z punktu widzenia psychologii w zbiorowych zachowaniach nie jest to nic nowego. Kultura współczesna uruchamia potrzebę manifestowania publicznie emocji, obnażenia siebie. Wtedy czujemy się spełnieni i dowartościowani. Jest to globalny ekshibicjonizm emocjonalny. W naszej kulturze nabrał on jednak cech narodowego mitu założycielskiego i dał uczestnikom złudzenie tworzenia historii.

Pytanie, czy tragedia ten mit wskrzesiła? Oczywiście, odpowiada Maria Flis. Tragedia wskrzesiła mit założycielski Polski dotkniętej tragizmem narodu, który powstał w paradygmacie ofiary i męczeństwa.

Pani profesor uważa, że śmierć Lecha Kaczyńskiego to swoista rewolucja. Właśnie owa śmierć sprawiła, że dla wielu Polaków będzie on funkcjonował jako mit, mąż stanu, bohater. Ten, który tworzył politykę historyczną i sam stał się jej ofiarą (przez przypadek). Pani profesor w związku z tym uczula nas na rzecz następującą. Trzeba, mówi, mieć świadomość tego, że kontekst, w którym przedstawiana jest śmierć Lecha Kaczyńskiego, jest nadużyciem semantycznym. W Katyniu – i w innych miejscach – w 1940 roku wymordowano ponad 20 tys. ludzi, to była wojna, ludzie walczyli o niepodległość, o życie. Prezydent nie leciał do Katynia bronić niepodległości, tylko między innymi po to, by pokazać, kto jest winny tej zbrodni, i chciał, aby Rosja za nią przeprosiła. To jest różnica, której od dnia tragedii nie dostrzegają media, politycy i zwyczajni ludzie. Tak manipuluje się zbiorowymi emocjami.

A teraz rzecz najważniejsza. Według pani profesor, wykreowany mit Lecha Kaczyńskiego sprawia, że odbiera się nam możliwość dyskutowania o nim jako polityku. Jego postać jako prezydenta dotkniętego tragedią została utożsamiona z nim jako zwykłą osobą. Krytykowanie jego prezydentury jest traktowane obecnie w kategoriach zdrady narodowej, a trzeba wziąć pod uwagę, że debata to jest coś, co wpisane jest w demokrację, i nie wolno nam tego zaniechać.

Maria Flis zarzeka się, że nie jest tendencyjna. Mówi: „Ja nie oceniam Lecha Kaczyńskiego jako osoby, bo go po prostu nie znałam, tylko jako polityka, prezydenta. W tej roli był kiepski i tak oceniała go znaczna część Polaków. Nie ma w tej ocenie nic nagannego i do niedawna taka ocena była dominująca. Teraz śmierć niemal go uświęciła”.

I puentuje: „Śmierć Lecha Kaczyńskiego nie przysłoniła tego, że był warszawiakiem, i nie dała ludziom poczucia, że sama śmierć, nawet tragiczna, umiejscawia go na Wawelu. Wawel jest traktowany w kategoriach symbolu jedności narodowej. Ta symbolika została teraz rozmyta. A dla symbolu nie ma nic gorszego niż rozmycie jego pola znaczeniowego”.

Nawet wybitna socjolog, jak widać, zgłasza trudność w interpretacji takiej postaci jak Lech Kaczyński, kiedy oświadcza, że nie jest jej znany osobiście, lecz jako osoba funkcjonująca publicznie.

Mit Polski. Próba interpretacji archetypowej

Zenon Waldemar Dudek

Mit stanowi uniwersalną treść zbiorowej świadomości, wyraża prawdę absolutną. Mit narodowy symbolizuje święte korzenie narodu, prezentuje zbiorowy obraz narodowej historii, daje poczucie jedności, zbiorowych celów wspólnoty i jej przeznaczenia. Najgłębszy poziom mitu narodowego sięga nieświadomości zbiorowej i archetypów. Archetypowe korzenie narodowej świadomości tworzą uniwersalne tło mitologicznej świadomości narodu. W socjologii używa się terminu „wspólnota wyobrażona” na określenie zbiorowości, którą wiążą symbole i mity rozpoznawane jako „nasze”. Polska wyobraźnia narodowa jest symbolizowana przez wielkie dokonania i tragiczne fakty historii oraz kulturowe, ekonomiczne, polityczne czynniki wewnętrzne i zewnętrzne wpływy, które mają zarówno znaczenie subiektywne (psychologiczne), jak i obiektywne. Bohaterskie sukcesy i pęknięcia w polskiej historii są odzwierciedlone w polskim micie w różnej postaci, między innymi przez tendencje do postaw radykalnych: heroicznych (idealistycznych, mistycznych) i skrajnie pragmatycznych. Konstruktywne treści polskiego mitu i jego rozwój zależą od siły dialogu między tymi ekstremalnymi tendencjami.

Słowa kluczowe: archetyp, mit, mit narodowy, symbol, świadomość mitologiczna, wspólnota wyobrażona

Homo oeconomicus i jego świat urojony

Tomasz olchanowski

Autor artykułu analizuje kapitalistyczny ideał człowieka. Ten ideał deformuje psychikę, ponieważ czyni człowieka niewolnikiem chciwości. W kulturze współczesnej przeważa orientacja ekonomiczna, a najwyższą wartością jest sukces materialny. Homo oeconomicus to ofiara demonicznej strony archetypu Wielkiej Matki. Jego destruktywny charakter jest analizowany z perspektywy psychologii głębi, filozofii stoickiej i marksistowskiej oraz nauk buddyjskich.

Słowa kluczowe: mechanizmy obronne, fałszywa świadomość, nerwice epidemiczne, paranoja, zyski, straty.

Judaizm – religia labiryntu

Paweł Fijałkowski

Judaizm to religia podlegająca nieustającym i wielokierunkowym przemianom, w której ciągłość treści jest ważniejsza od wielości i zmienności form. Religia ta rozwija się na zasadzie nieustającego objaśniania, tworzenia wciąż nowych komentarzy do wcześniejszych tekstów religijnych. Znajdujemy w nich poglądy pochodzące z różnych epok i źródeł, które służyły budowaniu i umacnianiu judaistycznej tożsamości poprzez lekturę wiodącą od zwątpienia do umocnienia w wierze. Judaizm to religia labiryntu rozumianego jako miejsce, w którym wędrowiec, osiągnąwszy punkt centralny i odnalazłszy w nim duchowe umocnienie, udawał się w równie krętą drogę powrotną, prowadzącą do świata; powracał silniejszy duchowo, lepiej przygotowany do funkcjonowania w obcym i bardzo często wrogim otoczeniu.

Słowa kluczowe: indywiduacja, judaizm, Księga Koheleta, labirynt, nieświadomość, psyche, Talmud.

Nekromania i autorytaryzm polskiej psyche w kontekście Fromma i Adorno

Jacek Sieradzan

Biorąc za punkt wyjścia koncepcję orientacji nekromańskiej Fromma i osobowości autorytarnej Adorno, autor odniósł je do polskiego charakteru narodowego. Analiza pokazała, że większość wymienionych przez nich cech nekromanii i osobowości autorytarnej znajduje w nim potwierdzenie. Orientacja nekromańska jest ściśle powiązana z autorytaryzmem. Obie łączy nastawienie na przeszłość, chęć podporządkowania się liderowi, uwielbienie dla siły, skłonności do destrukcji, cynizm i konwencjonalizm. Źródła i siła nekromanii tkwią w poganochrześcijańskim charakterze Polaków. Nekromania jest jednym z polskich mitów, gdyż wiąże się z wiarą w możliwość podporządkowania sobie przeszłości za pomocą ceremonii o charakterze poganochrześcijańskim i tworzenia historii dopasowanych do aktualnych wyobrażeń.

Słowa kluczowe: orientacja nekromańska, autorytaryzm, charakter narodowy

O XVII-wiecznym posłowaniu w Europie Wschodniej

Jerzy Tomasz Bąbel

Artykuł dotyczy zwyczajów, jakie panowały w kontaktach dyplomatycznych między ówczesną Rzeczpospolitą Obojga Narodów a państwami wschodniej i południowo-wschodniej Europy w XVII w. – głównie Rosją i Turcją. Posłowanie należało do szczególnie ważnych relacji, gdyż mogło zapobiec konfliktom zbrojnym lub też je wywołać. Posłowie reprezentowali majestat państwa i króla, dlatego też obowiązywała ich odpowiednia etykieta i godne zachowanie. Podczas tych misji czyniono szereg obserwacji obyczajowych, politycznych, zoologicznych, gospodarczych, handlowano i wykupywano niewolników z rąk tureckich. Był to okres budowania imperium carów moskiewskich i konfliktów tego państwa z Polską, Litwą oraz Turcją. Zwyczaje dyplomatów rosyjskich szokowały swą brutalnością, pijaństwem, szantażem, podstępem, kłamstwem i brakiem ogłady. Szczegółowo opisany został incydent, jaki miał miejsce w Warszawie w 1650 roku podczas posłowania Jerzego Gawryłowicza Puszkina, w czasie gdy Polska osłabiona była powstaniem Chmielnickiego i konfederacjami wojsk. Dzięki przenikliwości i mądrości ówczesnych elit rządzących udało się wtedy uniknąć niechcianej wojny z Rosją, która dążyła do ekspansji na zachód i szukała pretekstu do zbrojnej napaści na królestwo Jana Kazimierza. Polska sztuka dyplomacji wielokrotnie zderzała się z „barbarzyństwem Azji”, z bezwzględnym dążeniem do podboju przez kraj carów, który z czasem stał się osławioną „nieludzką ziemią” i „imperium zła” Józefa Stalina.

Słowa kluczowe: dyplomacja, zwyczaj, imperium

Misja Al-Dżaziry

Ewa Machut-Mendecka

Katarska Telewizja Al‑Dżazira od chwili swojego powstania w 1996 r. wykazuje śmiałą postawę, poruszając kontrowersyjne tematy i zyskując podziw milionów telewidzów. Z pasją stara się docierać do prawdy, dowodząc swojej misyjności. Podstawą programu jest kilka ważnych idei. Stacja wydaje się promować ideę wolności słowa i swobód dziennikarskich bez granic, chociaż emisje wystąpień terrorystów budzą kontrowersje. Następnie Al‑Dżazira promuje ideę jedności arabskiej, adresując swoje programy do wszystkich krajów arabskich i będąc ich trybuną. Bardzo ważne są oczywiście polityczne programy Al-Dżaziry, które oscylują pomiędzy arabskim nacjonalizmem, trendem islamskim i liberalizmem. Al‑Dżazira również łączy logikę sprawiedliwości i niesprawiedliwości, pokazując sceny bitew i z frontów wojennych pełne krwi. Stacja zachowuje równowagę między podejściem racjonalnym i emocjonalnym, co szczególnie przyciąga telewidzów.

Słowa kluczowe: islam, wolność słowa, nacjonalizm, liberalizm, tożsamość arabska

Tympanon

Jadwiga Kaczmarzyk-Byszewska

Tympanon jest opowieścią o losach Jana Jerzego Plerscha, królewskiego rzeźbiarza, który tworzył w Polsce pod panowaniem Sasów.

Przewodnim tematem jest symbolika i znaczenie tympanonu i dekoracji rzeźbiarskich, a na tym tle, kształtowanie się osobowości rzeźbiarza, jako przybysza do nieznanego kraju. Jakkolwiek książka nie ma aspiracji naukowych czy historycznych, aby oddać atmosferę tego okresu, autorka opierała się na XVIII-wiecznych materiałach źródłowych. Przez akcję opowieści przewija się zarówno wątek awanturniczy, jak i polityczny, a nad całością unosi się mgiełka sensacji, zwracając uwagę na niespodziewane wydarzenia z dawno minionych lat. Dla czytelników Tympanonu czas może się zatrzymywać lub cofać, aby ukazać swoje fascynujące tajemnice. To, co było kiedyś, rozgrywa się teraz, a to, co dzieje się teraz, odpływa w przeszłość, tylko życie, wypełnione sprawami dnia codziennego, toczy się niezmiennie w takiej samej sferze emocjonalnej jak obecnie.

Mit Peerelu

Arnold Toczyski

W wyborach 1993 roku w Polsce, zaledwie cztery lata od zwycięstwa Solidarności, wygrali byli komuniści. Ta zmiana w sentymencie społeczeństwa tłumaczona jest rozczarowaniem liberalnym kapitalizmem. Na fali resentymentu następuje upadek mitu „Solidarności” i odrodzenie mitu Peerelu. Następuje przesunięcie w świecie symbolicznym. Kiedyś dobra matka „Solidarność” staje się zła i zostaje zastąpiona, wyidealizowaną w ramach resentymentu, dobrą matką Peerelem, która zmienia swój historycznie negatywny obraz, paradoksalnie kojarzony wcześniej z surowym ojcem.

Proza Dziekanowskiego opisuje rzeczywistość Peerelu i zjawisko „Solidarności” z pozycji przed i po zmianie systemowej. Powieść Frutti di mare opowiada Wydarzenia Gdańskie, „Lokata” (rozdział Szkoły wojny) to losy współczesnego przedsiębiorcy, który nie radzi sobie w kapitalistycznej rzeczywistości. Oba teksty pozwalają spojrzeć na rzeczywistość zmian systemowych z perspektywy mitów: Ikara, Syzyfa, Odyseusza i Prometeusza.

Słowa kluczowe: mit, solidarność, PRL

Tragedia narodu polskiego w ujęciu psychoanalitycznym

Czesław Dziekanowski

Śmierć to zjawisko trudno pojmowalne, w zasadzie niepojmowalne. Katastrofa polskiego samolotu pod Smoleńskiem zaskoczyła Polskę i świat. Dociekamy przyczyn wypadku, a w tle pytamy o tajemnicę śmierci. Ta śmierć zbudziła naród, zakłóceniu uległo życie publiczne. Przyczyny katastrofy mogą być banalne, ale skutki są gigantyczne. Z psychoanalitycznego punktu widzenia szukanie wielu przyczyn można rozumieć jako próbę anonimizowania odpowiedzialności. Obraz śmierci w literaturze będzie się pojawiał wbrew tendencji naszej kultury do ignorowania śmieci jako doświadczenia granicznego.

Słowa kluczowe: śmierć, naród, doświadczenia gra

 

Napisz swoją recenzję

ALBO albo Mity polskie 4/2009

ALBO albo Mity polskie 4/2009

W zeszycie m.in.: Tragedia narodu polskiego w ujęciu psychoanalitycznym (Cz. Dziekanowski), Mit Peerelu w literaturze i refleksji filozoficznej – (A. Toczyski), Nekromania i autorytaryzm polskiej psyche w kontekście Fromma i Adorno (J. Sieradza

Napisz swoją recenzję

scroll
Projekt i realizacja 2014 DiH.pl